
Pamiętam doskonale hipnotyczny koncert grupy w czerwcu 2005 roku, podczas jarocińskiego PRL-festiwalu. Była piąta rano, powoli wstawało słońce, materiał z nowego albumu brzmiał dojrzale, robił mocne wrażenie...Odtwarzany ze srebrnego krążka brzmi chyba jeszcze lepiej...
Variete to grupa od ponad dwóch dekad pozostająca w drodze. Nie jest to łatwa podróż - zespół nigdy nie miał szans zdyskontować swej popularności i kultowego statusu. Zawsze jakiś chochlik krzyżował plany - do rangi symbolu urasta historia zaginionych sesji nagraniowych, które miały zostać w latach osiemdziesiątych wydane na debiutanckiej płycie. Zmieniał się skład, grupa z czasem ewoluowała stylistycznie - od młodzieńczej zimnofalowej drapieżności, poprzez flirt z jazz-rockiem (albumy "Variete" i "Koncert w Teatrze Stu") i ironiczne rockowo - poetyckie granie a la Świetliki (Wieczór przy balustradzie) po "Nowy materiał".
"Nowy materiał" powstawał w 2004 roku w "Studiu Mózg" w Bydgoszczy i we wsi Tymawa Wielka na Mazurach w domu Piotra Różyckiego. Na płycie czuć charakterystyczny luz wynikajacy z nieograniczonego dostępu do studia, możliwości pracy nad każdym szczegółem. Zespół nagrał dziesiątki godzin improwizowanego materiału, a następnie powyciągał z niego najciekawsze pomysły - małe diamenciki, które poddał starannej obróbce. Z pewnością bardzo pomocne było doświadczenie Grzegorza Kaźmierczaka jako realizatora dźwięku -
powstała przestrzenna, dźwiękowo minimalistyczna, hipnotycznie pulsująca płyta, z pewnością najdojrzalsze dzieło Variete.
"Jest późne przedpołudnie
dom
na stole leży świerzy paszport "
Gdy piszę te słowa zespół rozpoczął już kolejny etap swej podróży, po drugiej stronie oceanu, z nowymi, amerykańskimi muzykami. Grzegorz Kaźmierczak wbrew swym wcześniejszym deklaracjom (never say never) zaczyna śpiewać po angielsku...

No comments:
Post a Comment