Sunday, February 20, 2000

Jon Hendricks – Salud! Joao Gilberto (1963)


„Słuchanie Gilberto było jedną z najważniejszych muzycznych lekcji mojego życia...” – napisał znakomity amerykański jazzowy wokalista Jon Hendricks na tylniej okładce pierwszego wydania tej płyty. Hendricks, który muzyką zajął się dosyć późno (był już wtedy dobrze po trzydziestce), szybko zasłynął jako pełen inwencji wykonawca, świetny eksperymentujący improwizator. Współtworzona przez niego grupa Lambert, Hendricks and Ross to jeden z najważniejszych składów wokalnych w historii jazzu, przez późniejszy zespół artysty – The Hendricks Family przewinął się między innymi Bobby McFerrin. Wydane pierwotnie w 1963 roku Salud! Joao Gilberto dokumentuje fascynację Hendricksa bossa novą. Amerykański wokalista, wyjątkowo wyczulony na rytm i melodię języka, sam napisał angielskie teksty doskonale wpasowujące się w leniwy i romantyczny klimat bossa novy. Ten nastrojowy zbiór słonecznych piosenek, zaśpiewanych aksamitnym głosem Hendricksa jest bez wątpienia jednym z klasyków gatunku.

Bo Hansson – The Lord Of The Rings (1972)


Firma EMI zdecydowała się wznowić jeden z najciekawszych albumów inspirowanych Władcą Pierścieni. The Lord Of The Rings szwedzkiego pianisty Bo Hanssona (mającego na swym koncie między innymi współpracę z Jimi Hendrixem) wypełniony jest muzyką instrumentalną, przypominającą swym subtelnym pięknem dokonania King Crimson z czasów In The Wake Of Poseidon. Rozlewające się dźwiękowe plany i senne, księżycowe melodie, z rzadka jedynie nabierające ciemniejszej barwy dzięki ostrym dźwiękom gitary (tak jak np. w The Black Riders & Flight To The Ford) mocno działały na wyobraźnię słuchaczy, czyniąc z pierwszego solowego krążka Hanssona prawdziwy hit rocka progresywnego początku lat siedemdziesiątych. Ta płyta (co nie jest takie oczywiste dla albumów z lat siedemdziesiątych) prawie wcale się nie zestarzała – nadal jest to kawał genialnej, poruszającej muzyki.

Love – Forever Changes (1967)


Love to jedna z najważniejszych amerykańskich formacji lat sześćdziesiątych, zaś Forever Changes jest bez wątpienia ich najlepszą płytą, przez wielu krytyków uznawaną za jeden z typów do tytułu albumu wszechczasów. Dowodzonej przez Arthura Lee grupie udało się, harmonijnie łącząc folk-rock spod znaku The Byrds z hard rockiem, jazzem, bluesem, psychodelią i delikatnymi, popowymi orkiestracjami (ta trąbka!) stworzyć prawdziwe arcydzieło. „Słoneczny”, balladowy głos Lee w połączeniu ze świetnymi, niezbyt optymistycznymi zresztą, tekstami (takimi jak mówiący o przemocy A House Is Not A Motel czy paranoiczny Red Telephone), czynią Forever Changes dziełem intrygującym. Łatwo zrozumieć dlaczego Jim Morrison przy wielu okazjach powtarzał, iż pragnie by The Doors było takim zespołem jak Love. Prezentowana reedycja to prawdziwa gratka dla zbieraczy. Album zawiera cenne bonusy ( między innymi nagrania z sesji do Your Mind And We Belong Together) Dla każdego, kto na poważnie interesuje się historią rocka jest to pozycja obowiązkowa.