
Po trzech latach od wydania ostatniego srebrnego krążka sygnowanego nazwą Luomo Sasu Ripatti, znany szerzej jako Vladislav Delay, postanowił wskrzesić swój najpopularniejszy projekt. Oczekiwania były spore, bo przecie dla maniaków dub-house'owych brzmień Luomo jest mniej więcej tym, czym dla polskiego nastolatka inny produkt zimnej, fińskiej krainy - telefon Nokia.
I na szczęście Papierowe Tygrysy nie zawodzą. To takie mocno rozleniwione, kanapowe, nocne tygrysy. Wysmakowane, może lekko rozkapryszone, ale z dużą klasą. Delay stosuje wszystkie swoje mistrzowskie patenty - bawi się strukturą piosenek, rytmem, basową pulsacją, rozmywa dźwiękowe plany, w uroczy, jak zwykle sposób zapętla wokale. Płyta uwodzi, w czym niemały udział ma Johanna Iivanainen, młoda fińska wokalistka jazzowa, od lat współpracująca z Luomo. Tygrysy znalazły sobie wygodne miejsce gdzieś tak pośrodku drogi między znakomitym debiutem Luomo - Vocalcity (2000), a przebojowym Present Lover (2003). I choć Delay nowych lądów tu nie odkrywa, to przecież nie o to chyba chodzi - w końcu "Luomo" w zamierzeniach to jego najbardziej przystępny, popowy projekt. Muzyczne ciastko dla koneserów.



