
Według Thoma Yorke muzyka zawarta na Kid A była jak oglądanie ognia z dużej odległości, zaś Amnesiac zawiera dźwięki przy których słuchaniu ma się wrażenie przebywania pośród płomieni... Amnesiac to album nagrany w większości w czasie tej samej sesji co znakomity, zeszłoroczny Kid A. Pośród fanów grupy krążyła plotka, że na nowej płycie Radiohead ma zamiar umieścić bardziej rockowe utwory, które nie pasowały do konwencji poprzedniego krążka. Nic bardziej mylnego. Amnesiac jest kontynuacją Kid A, kolejnym rozdziałem podróży do krainy w której elementy rocka, jazzu (w Life In A Glasshouse zespół wspomaga znakomity jazzowy trębacz Humprey Lyttleton) i progresywnej elektroniki splatają się w nowatorską, oszałamiającą słuchacza całość. Ta płyta zbudowana jest na skrajnościach. Mroczna i posępna, a paradoksalnie w jakiś sposób niosąca nadzieję. Pełna poszarpanych, niepokojących elektronicznych dźwięków (Pulk/Pull Revolving Doors, Like Spinning Plates), zarazem wypełniona przepięknymi, melancholijnymi melodiami (Pact Like Sardines In A Crushd Tin Box, Pyramid Song, Knives Out) Zimna i techniczna, a jednak zawierająca momentami potężną dawkę gorących, rockowych wibracji (I Might Be Wrong). Kolejna wielka płyta wielkiego zespołu.

No comments:
Post a Comment