
Matt Saunders i John Hanson tworzący brytyjski duet o brzmiącej z francuska nazwie Magnetophone, uwielbiają zestawiać ze sobą całkowite przeciwności. Zacznijmy od tego, iż nagrywają dla zasłużonej wytwórni 4AD, a na ich debiutanckiej płycie I Guess... trudno odnaleźć brzmienia charakterystyczne dla firmy Ivo Watts-Russell’a. Połączyła ich miłość do klasycznego rocka (Led Zeppelin, The Velvet Underground), zajmują się awangardową muzyką elektroniczną. Gdy po czterech krótszych wydawnictwach przyszedł czas na pełnowymiarowy album, jasne było, że panowie Saunders i Hanson będą próbowali jak za pomocą dźwięków zestawić razem ogień i wodę, – czyli w tym wypadku delikatne ambientowe podkłady i chrzęszczące, połamane, hałaśliwe beaty. Tajemnicą muzyków pozostanie jak udało im się zawrzeć w tej w zasadzie dosyć minimalistycznej muzyce tak wiele emocji i uczucia. Brawa dla 4AD za odwagę, która była potrzebna by wydać tą wspaniałą, ale nie kryjmy, nie najłatwiejszą w odbiorze płytę.






