Friday, February 21, 2003

The Darkness - Permission To Land


"Does Humor Belong in Music?" - pytał, retorycznie zresztą, w tytule jednej ze swych płyt Zappa. Takie albumy jak debiut The Darkness potwierdzają, że stary Frank z pewnością się nie mylił. Brytyjczycy zaserwowali nam najlepszy rockowy kabaret od czasu zeszłorocznego płytowego debiutu Tenacious D. Permission To Land to dziesięć błyskotliwych, momentami diabelnie przebojowych kompozycji, (posłuchajmy na przykład Growing On Me czy świetnego Get Your Hands Off My Woman) podanych w wyjątkowo nieświeżej konwencji stadionowego pop-metalu. Dysponujący bohaterskim falsetem Justin Hawkins jest wokalistą doskonałym, wyciskającym łzy śmiechu i zadziwiającym swymi możliwościami zarazem, reszta grupy to świetni instrumentaliści, dzielnie trzymający się przyjętej konwencji. Długie pióra, tygrysie wdzianka o dekolcie kończącym się gdzieś w okolicach pępka i hipermetalowe gitary strzelające laserowymi promieniami - panie i panowie, jednym słowem - The Darkness.

No comments: